Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drożdże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drożdże. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 maja 2014

chlebek owsiany z Gry o Tron

Słodki chlebek, do którego chyba bardziej pasowałoby określenie ciasto, jest idealny na drugie śniadanie. Smaczny, pożywny i bardziej wytrawny niż klasyczne ciasto drożdżowe. Dzięki płatkom owsianym zawiera sporo błonnika, jabłka nadają mu wilgoć, daktyle słodycz, a pomarańcze przyjemny posmak.



Przepis pochodzi z książki Uczta lodu i ognia, na podstawie Gry o tron George'a R.R. Martina
Składniki na dwie keksówki :
  • 1,5 szkl. ciepłej wody
  • 2,25 łyżeczki suszonych drożdży
  • 2 łyżki miodu
  • 1,5 szkl. płatków owsianych
  • 2,5-3 szkl. mąki (owsianej lub pszennej)
  • 2 łyżki masła o temp.pokojowej
  • 1 łyżka soli grubozianistej
  • 0,3 szkl. drobno pokrojonych daktyli
  • 0,3 szkl. drobno pokrojonej kandyzowanej pomarańczy (najlepiej robionej w domu)
  • 0,3 szkl. drobno pokrojonego jabłka
Drożdże rozpuszczamy w wodzie z miodem. Odstawiamy na ok. 5 min. - aż zaczną się pojawiać bąbelki.
Dodajemy płatki owsiane, szklankę mąki, sól i masło, dokładnie mieszamy, wrzucamy owoce i dalej mieszamy stopniowo dodając pozostałą mąkę aż uzyskamy spójną masę. Ciasto najlepiej wyrabiać mikserem z końcówką z hakiem. Należy doprowadzić je do stanu, w którym nie klei się do rąk, przykryć ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu bez przewiewu aż podwoi swoją objętość - ok.1,5h. Kiedy wyrośnie uderzamy je kilkakrotnie pięścią i dzielimy między dwie foremki (wyłożone papierem do pieczenia) lub formujemy dwa bochenki. Wierzch można posypać płatkami owsianymi. Ciasto znów przykrywamy ściereczką i odstawiamy na ok. godzinę aż podwoi objętość.
Pieczemy w 205 stopniach przez ok. 30 min. (ja włączyłam termoobieg i dlatego moje bochenki są lekko przewiane).
Kroimy gdy przestygnie.

wtorek, 21 stycznia 2014

bułeczki razowe

Jako że kiedyś w ogóle nie jadłam pieczywa, teraz  tym bardziej je doceniam. Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę z tego, że jedzenie pieczywa nie jest tuczące czy niezdrowe, należy tylko zwrócić uwagę na to, jakie ono jest i w jakich ilościach je spożywamy. Dobry chleb długo żujemy i trawimy, ze względu na dużą zawartość błonnika, a więc zaspokaja nasz głód na dłużej niż kajzerka. Pamiętajmy też, że pieczywo chrupkie nie jest niskokaloryczne, tylko lekkie, dlatego na jedną deseczkę przypada mniej kalorii niż na kromkę. Niestety zgodnie z prawem UE piekarze nie muszą podawać składu produktu - wystarczą nazwa, rodzaj i data produkcji.
Najlepsze są oczywiście chleb razowy na zakwasie i pumpernikiel, ale te bułeczki też są super! Dzięki ziemniakom są wilgotne i miękkie oraz długo pozostają świeże.

Bułeczki możemy zjeść np. z twarożkiem (dużo białka) lub guacamole (dobre tłuszcze).






Składniki na 16 bułeczek:
(przepis ze strony Kwestia Smaku z maleńkimi modyfikacjami)
  • 3 szkl. (420g) mąki pszennej razowej (typ 1850 = graham*)
  • 3/4 szkl. (150g) ugotowanych ziemniaków - puree bez dodatków (to są mniej więcej 2 ziemniaki)
  • 3 łyżki siemienia lnianego
  • 1 1/2 łyżeczki soli morskiej
  • 2 i 1/4 łyżeczki suchych drożdży (7g)
  • 3 łyżki cukru (bułeczki są lekko słodkie)
  • 1/4 szkl. mleka w proszku i 1/2 szkl. ciepłej wody lub 1/2 szkl. mleka 3,2%
  • 3/4 szkl. mleka
  • 1/4 szkl. (40g) masła
  • 1 jajo w temperaturze pokojowej
  • płatki owsiane i czarnuszka do posypania

* jeśli nie macie mąki typu 1850, może być też typ 1550 lub typ 2000 wymieszany z jasną (zwykła) mąką pszenną 1:1

Podgrzewamy mleko z masłem - tak aby masło się rozpuściło i odstawiamy żeby lekko ostygło (nie było gorące).
Mieszamy ze sobą wszystkie suche składniki, dodajemy ziemniaki, mleko z masłem, wodę, mieszamy drewnianą łyżką. Dodajemy żółtko (białko odstawiamy), mieszamy do uzyskania jednolitej masy, a następnie zagniatamy (można użyć miksera z hakiem) aż ciasto będzie elastyczne i nieklejące. 
Miskę z ciastem przykrywamy kilkakrotnie złożoną ściereczką i odstawiamy w ciepłe, spokojne miejsce na 1,5h do podwojenia objętości.
Wyrośnięte ciasto dzielimy na 16 części i z każdej formujemy, w rękach posypanych mąką, bułeczkę. Odkładamy je, na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, w odstępach. Bułeczki przykrywamy ściereczką i jeszcze raz odkładamy w ciepłe miejsce żeby podwoiły objętość (1h - 1h 15min). Po tym czasie smarujemy je roztrzepanym białkiem i posypujemy płatkami i/lub czarnuszką.
Pieczemy na środkowej półce piekarnika w 175 stopniach przez 28 min. 

Twarożek: łączymy ze sobą chudy biały ser i odtłuszczony jogurt naturalny oraz szczypiorek i rzodkiewkę, doprawiamy świeżo mielonymi solą i pieprzem.

(A po przepis na guacamole wystarczy kliknąć na napis)

niedziela, 12 stycznia 2014

Klasyczne pączki

Nie wiem, czy to powszechny zwyczaj, ale w mojej rodzinie, póki żyła prababcia, na wigilię smażyło się pączki. Później babcia próbowała kontynuować tę tradycję ale szybko przestała. Dlatego, kiedy w tym roku brat poprosił mnie o pączki - życzenie spełniłam z dumą, działając w imię rodzinnych tradycji!
I zastanawiam się, czy u kogoś na świątecznym stole, obok serników i makowców, znajdują się pączki? Bardzo pasują do tego klimatu, bo ze względu na kaloryczność naprawdę powinno się je jeść od święta.

Kaloryczności można odrobinę zaradzić dodatkiem spirytusu do ciasta, ale wciąż smażenie na głębokim tłuszczu - bo pączki powinny w nim pływać - nie jest zdrowe. Tłuszcz powinien mieć też odpowiednią temperaturę, czyli ok. 170-180 stopni, domowym sposobem można ją sprawdzić wkładając drewnianą łyżkę do garnka, jeśli będą spod niej wypływać bąbelki jest rozgrzany. Ważne, by tłuszcz rozgrzewać powoli, na małym ogniu, a później pilnować temperatury - w za gorącym oleju pączki będą się szybko palić i będą surowe w środku, a z za zimnego będą chłonęły za dużo tłuszczu. Nie dodawajmy też zbyt dużo cukru, bo przyspiesza przypalanie pączków, a i tak będziemy je słodzić po usmażeniu lukrem lub cukrem pudrem.

Niestety babciny przepis się nie zachował...więc skorzystałam z propozycji ze strony mojewypieki.com, dodając do ciasta trochę wódki.




Składniki na ok.15 pączków, wszystkie powinny być w temperaturze pokojowej:

  • 400g mąki pszennej + trochę do podsypywania (starajmy się dodawać jej jak najmniej)
  • 7g suchych drożdży
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 50g drobnego cukru
  • 3/4 szkl. mleka
  • 2 całe jaja
  • 1 żółtko
  • 50g roztopionego masła
  • 25 ml wódki
  • min. 1l oleju rzepakowego
  • dżem różany lub truskawkowy (zmiksowany na gładko blenderem)
  • cukier puder + trochę wrzątku
Mąkę przesiewamy i mieszamy z drożdżami, a następnie dodajemy pozostałe suche składniki, mieszamy. Dodajemy jaja, mleko i wódkę, mieszamy, dodajemy masło - wyrabiamy ciasto (oczywiście można to zrobić mikserem - końcówka z hakiem). Musi być miękkie, elastyczne i powinno odchodzić od rąk i miski. Ciasto przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 1,5h w ciepłym miejscu.

Blat posypujemy mąką, rozwałkowujemy na nim ciasto na grubość 1 cm i wycinamy koła szklanką. Układamy je na oprószonej mąką powierzchni, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 20-25 min. aby urosły (co najmniej podwoiły swoją objętość).

W tym czasie powoli rozgrzewamy olej do uzyskania odpowiedniej temperatury (175 stopni). Wyrośnięte pączki smażymy aż będą brązowe, z dwóch stron. Wyjmujemy na ręczniki papierowe. Jeszcze ciepłe nadziewamy (przy pomocy szprycy lub rękawa cukierniczego z długą końcówką) i lukrujemy lub posypujemy cukrem pudrem.

Lukier uzyskamy mieszając cukier puder z niewielką ilością wrzątku. Polukrowane pączki można jeszcze posypać kandyzowaną skórką pomarańczową.


środa, 23 października 2013

bagietki: łatwo, szybko i przyjemnie

Wiadomo, że domowe zawsze lepsze - tym razem przyszła pora na bagietki. Przepis Luizy z aaaledobre.blogspot wykorzystałam, kiedy uświadomiłam sobie, że moja ulubiona piekarnia jest już zamknięta, a następnego dnia mam zajęcia bez przerwy na obiad. I tak wieczorem wyrobiłam ciasto (zajęło mi to jakieś 10 min), zapakowałam ciasto do lodówki, wstałam rano zagniotłam je, uformowałam bagietki i upiekłam - wszystko trwało mniej więcej godzinę. Dziś też będę je robiła :)



Składniki na 3 bułeczki w rozmiarze dużej kanapki:
  • 100g mąki pszennej (+ ok. 100g do podsypania)
  • 100g mąki żytniej 2000 lub graham
  • opakowanie (7g) drożdży instant
  • 125 ml ciepłego mleka
  • łyżka dobrego masła
  • 50ml przegotowanej wody w temperaturze pokojowej
  • łyżeczka cukru
  • łyżeczka soli
  • odrobina oleju
Mąki mieszamy z solą. W mleku rozpuszczamy masło i cukier, dodajemy wodę i dosypujemy drożdże - mieszamy aż się rozpuszczą. Powoli przelewamy miksturę do mąki i mieszamy aż zaczną pojawiać się pęcherzyki powietrza i masa będzie jednolita (będzie miała luźną konsystencję). Ciasto przekładamy do miski wysmarowanej olejem i a) przykrywamy ściereczką i odkładamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości lub b) przykrywamy folią spożywczą i chowamy na noc do lodówki. Następnie wykładamy ciasto na mocno obsypany mąką blat, spłaszczamy i składamy w kopertę, znów spłaszczamy i znów w kopertę i tak kilka razy. Później formujemy z ciasta wałeczki (ja zrobiłam 3 dość płaskie do kanapek), możemy je lekko skręcić. Wałeczki przykrywamy złożoną ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na a) 15min. lub b) 25 min. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 150 stopni. Na dolnej półce ustawiamy żaroodporne naczynie z wodą - dzięki temu bułeczki będą chrupiące, a na środkowej bagietki. Pieczemy je ok. 25 min. aż będą porządnie rumiane, także od spodu.
Później czekamy kilka chwil aż przestygną.

środa, 11 września 2013

bułeczki do burgerów

Sklepowe bułeczki burgerowe są bardzo smaczne i bardzo chemiczne, trochę słodkie i trochę plastikowe, raczej miękkie i raczej należy je ograniczać. Dlatego, kiedy na Kwestii Smaku znalazłam na nie przepis, postanowiłam go wypróbować. I tak powstały złociste, mięciutkie, domowe i, przede wszystkim, smaczne bułki. Ja obsypywałam swoje czarnuszką i, oczywiście, sezamem.
Ciasto nie jest najprzyjemniejsze w obsłudze, zdecydowanie polecam mocny mikser albo silne nerwy i ręce. Kiedy nie mamy twardego zawodnika do pomocy, możemy na początku dać trochę mniej mąki (o 200g) i dodać ją już pod koniec wyrabiania. Ciasto oczywiście musi być gładkie, elastyczne i odchodzące od ścianek naczynia, w którym je wyrabiamy.
Dodam, że pierwszy raz ciasto rosło mi w lodówce - wstawiłam je późnym wieczorem i upiekłam rano. Da się tak! A bułeczki się lepiej tłoczy, bo ciasto jest bardziej zwarte.





Przepis ze strony kwestiasmaku.pl
Składniki - wyszło mi 11 bułeczek
  • 250 ml ciepłego (ale nie gorącego) mleka
  • 25g świeżych drożdży
  • 250g mąki tortowej
  • 1 łyżka cuku
  • nie cała łyżeczka soli
  • 3 żółtka
  • 100g bardzo miękkiego masła
  • oraz czarnuszka, sezam i jajko rozmącone z łyżką mleka
W połowie mleka rozpuszczamy drożdże, dosypujemy łyżeczkę cukru i łyżeczkę soli - odstawiamy w ciepłe miejsce aż urosną (po ok. 10 minutach pojawi się piana).
W między czasie przesiewamy mąkę, mieszamy ją z solą i cukrem. Dodajemy urośnięte drożdże, żółtka i resztę mleka. Wyrabiamy parę minut. Dodajemy miękkie masło i dalej wyrabiamy aż ciasto będzie elastyczne, gładkie i będzie odchodziło od ścianek naczynia. Następnie przykrywamy je lnianą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę ( lub szczelnie przykrywamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na maksymalnie 24h ). Kiedy ciasto podwoi swoją objętość, szybko je zagniatamy i formujemy z niego kuleczki-bułeczki. Można delikatnie zanurzyć dłonie w mące - wtedy będzie łatwiej. Bułeczki układamy na blachach wyłożonych papierem do pieczenia w sporych odstępach, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na godzinę (lub półtorej, jeśli ciasto jest wyjęte z lodówki), następnie smarujemy je jajkiem roztrzepanym z łyżką mleka i posypujemy czarnuszką lub sezamem.
Pieczemy ok.20 min. w 180 stopniach (ja piekłam bez termoobiegu).
Przed podaniem można je podgrzać lub ugrillować.


Przepisy na burgery są tu(buraczany) i tu (marchewkowy)!

wtorek, 3 września 2013

pizza z lazurem i rukolą



Mąka, woda, drożdże i trochę oliwy - tyle wystarczy by stworzyć dobry spód do pizzy. Mój sposób na dobrze upieczoną pizzę bez specjalnego pieca podaję tu (proszę kliknąć). Szczerze mówiąc i tak robię pizzę "na oko", ale warto znać mniej więcej proporcje, z których wyjdzie miękkie, zwarte, elastyczne ciasto.



Składniki:
  • mozarella (w kawałku, nie kulka)
  • lazur (ser z niebieską pleśnią)
  • pomidory
  • rukola
Na podpieczonym spodzie do pizzy rozsmarowujemy sos, posypujemy go startą mozarellą, układamy cieniutko pokrojone pomidory, na to kruszymy lazur. Pieczemy 8-10 min. w najwyższej temperaturze. 
Wyjmujemy pizzę, czekamy aż ser przestanie bulgotać i posypujemy całość świeżą rukolą.

PS: Smacznie będzie jeśli zapieczecie na pizzy jeszcze suszone pomidory z zalewy oliwnej.

poniedziałek, 15 lipca 2013

zwykłe drożdżowe

Ciasto drożdżowe kojarzy mi się z moją prababcią Bronią. Są to wspomnienia z bardzo wczesnego dzieciństwa. Pamiętam, jak żółte od wiejskich jaj, ciasto rosło w dużej emaliowanej misie (niebieskiej albo żółtej) na kuchni węglowej, której już od dawna nie ma... Na tej samej kuchni piekliśmy ziemniaki w plasterkach, bezpośrednio na płycie. W tym samym pomieszczeniu stała też kuchnia gazowa, więc dość szybko wyeliminowała tę dawną. Ale wspomnienia pozostały...a było to dawno dawno temu.
Pamiętam też, że najbardziej lubiłam to ciasto na surowo i podjadałam je z miski - prababcia zawsze się denerwowała, bo wg niej najlepiej było w ogóle się nie zbliżać do ciasta, a podnoszenie lnianej ściereczki było stanowczo zakazane...ale nie mogliśmy się z bratem powstrzymać. Lubiłam też jeszcze ciepłe ciasto, od którego rzekomo miał mnie boleć brzuch, innego nie jadłam. Nie wiem, czemu nie lubiłam go gdy ostygło. Teraz żałuję, że nikt mi nie piecze drożdżowego, a mnie nie chce się go z reguły zagniatać.
Ale znalazłam bardzo łatwy przepis na ciasto drożdżowe w książce Elizy Mórawskiej Słodkie - wszystko wrzuca się do miski, miksuje i przekłada do blaszki, gdzie ciasto sobie rośnie, a później się je piecze i gotowe! Najlepsze oczywiście jest jeszcze ciepłe. 





Składniki na małą keksówkę - ok.25 cm:
Ja piekłam je w dużej i też mi się udało, bo ciasto się nie rozlewa, więc jak w ogóle nie macie keksówki, można je też upiec na blasze z papierem.
  • 300g mąki pszennej
  • 2 żółtka
  • 1 jajo
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 1 łyżeczka suchych drożdży
  • 60g drobnego cukru
  • 60g rozpuszczonego i ostudzonego masła
  • 100 ml mleka
  • dodałam jeszcze 1/3 szkl. rodzynek namoczonych kilka godzin w wodzie i odsączonych - dorzucamy je na końcu
Wszystkie składniki miksujemy ze sobą w misce aż stworzą jednolite, elastyczne ciasto (końcówka z hakiem). Najpierw można wymieszać te suche, a później dodać mokre (na końcu tłuszcz), ale nie trzeba. Keksówkę wyściełamy papierem do pieczenia, przekładamy do niej ciasto, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok.60 min. ( proponuję wyłączony piekarnik nagrzany do 30 stopni)

Gdy ciasto urośnie posypujemy je kruszonką i pieczemy ok. 30 min. w 190 stopniach. Lekko studzimy  w formie i przekładamy na kratkę.

KRUSZONKA z wanilią i cynamonem:
Możecie ją zrobić po swojemu dodając wanilię i cynamon lub skorzystać z poniższych proporcji.
  • 50g mąki
  • 30g cukru
  • 30g masła
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • szczypta cynamonu
Wszystkie składniki kruszymy ze sobą, łączymy ale nie zbijamy w ciasto.


niedziela, 21 kwietnia 2013

drożdżowe z jabłkami

Szarlotka na drożdżowym spodzie, albo placek z jabłkami, albo duża drożdżówka.



Składniki na spód (średnica 26cm):
  • 20 g drożdży
  • 40 cukru + 1 łyżeczka
  • 1/2 szkl. mleka
  • 250 g mąki
  • 40 g masła (rozpuszczonego i ochlodzonego)
  • szczypta soli
oraz:

  • 3 jabłka
  • szczypta cynamonu
  • 2 garści płatków migdałów
  • kruszkonka: 100g masła, 100g cukru, 200g mąki (mniej-więcej)


  • Drożdże ucieramy z łyżeczką cukru, dodajemy ciepłe mleko, mieszamy i posypujemy łyżeczką mąki. Zostawiamy do wyrośnięcia. 
    Mąkę mieszamy z cukrem i solą, dodajemy rozczyn drożdży i zagniatamy ciasto (można mikserem z hakiem - będzie dużo szybciej) pod koniec dodajemy masło. Zagniatamy miękkie, elastyczne ciasto. Zostawiamy je przykryte ściereczką w ciepłym miejscu do podwojenia objętości (najlepiej w piekarniku nagrzanym do 30 stopni i wyłączonym). W tym czasie obieramy jabłka i kroimy - prażymy w garnku z odrobiną wody i cynamonem.
    Gdy wyrośnie wbijamy w nie pięść, chwilę zagniatamy i układamy w tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Na to układamy jabłka i posypujemy migdałami i kruszonką. Składniki na kruszonkę mieszamy palcami, krusząc je na ciasto.
    Pieczemy w 180 stopniach, aż będzie rumiane (40-50 min.) oraz robimy test patyczka: wbijamy patyczek do szaszłyków w ciasto, jeśli wyciągniemy go i będzie suchy, ciasto jest upieczone. 

    poniedziałek, 8 kwietnia 2013

    pizza gryczana ze szpinakiem, karmelizowaną cebulą, serem kozim i lazurem


    Już nie raz przekonałam się o tym, że zawartość lodówki jest najlepszą inspiracją. Dziś w ten sposób powstała pyszna pizza na spodzie z dodatkiem mąki gryczanej, którą sama zmieliłam. Na wierzchu wylądował tradycyjny sos pomidorowy, przykryty karmelizowaną czerwoną cebulą, liśćmi szpinaku i serami kozim oraz lazurem. Pizza zniknęła w trymiga! Oczywiście trzeba lubić słodycz cebuli połączoną ze specyficznymi smakami sera i czosnkiem przebijającym się przez sos. Dla mnie bomba!



    Ciasto (podwójna porcja):
    • 25g świeżych drożdży
    • 2/3 szkl. ciepłego mleka
    • łyżeczka cukru
    • 400g mąki pszennej + 1 łyżka do zaczynu
    • 100g mąki gryczanej*
    • 2-3 szczypty soli morskiej
    • 3-5 łyżki oliwy
    • 3-5 łyżek ciepłej wody
    Drożdże rozgniatamy z cukrem (aż zmienią konsystencję), mieszamy z ciepłym mlekiem, posypujemy łyżką mąki i zostawiamy do wyrośnięcia (najlepiej jest ustawić naczynie z drożdżami w misce, bo mogą wykipieć). Mąki i sól mieszamy, dodajemy wyrośnięte drożdże i 2 łyżki wody, dokładnie mieszamy. Dodajemy oliwę i ewentualnie wodę. Dobrze zagniatamy ciasto, aż będzie elastyczne! Smarujemy je oliwą i zostawiamy w misce, którą przyktywamy ściereczką. Odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (polecam nagrzany do 30 stopni i wyłączony piekarnik).

    Teraz karmelizujemy cebulę:
    • 2 czerwone cebule
    • chlust oliwy
    • 2 łyżki octu balsamicznego
    • 2 łyżki cukru trzcinowego
    • mała szczypta soli
    Cebulę kroimy w plasterki (dość cienkie) i smażymy na oliwie, posypaną solą, aż się zeszkli i będzie miękka. Dodajemy cukier i balsamico i smażymy dalej, mieszając co jakiś czas. Przyrządzenie cebuli zajęło mi czas od włożenia ciasta do wyrośnięcia do momentu posmarowania go sosem.

    Sos (tu pominęłam ocet balsamiczny):


    Dodatki:
    • kilka garści liści szpinaku (mogą być mrożone-rozmrożone)
    • 100 g twarożku koziego
    • ok. 50 g sera lazur z niebieską pleśnią

    Ciasto rozwałkowujemy na posmarowanej oliwą blasze, na nim rozprowadzamy sos, rozkładamy cebulę i szpinak. Na wierzchu przy pomocy łyżeczki rozkładamy gdzieniegdzie serek kozi i kruszymy lazur.

    Blachę wkładamy do maksymalnie rozgrzanego piekarnika, pieczemy w 200 stopniach (można z termoobiegiem), można na jakiś czas wyłączyć górną grzałkę. Pizza będzie gotowa, kiedy ciasto będzie rumiane.

    *MĄKA GRYCZANA

    Wystarczy porządnie zmielić w blenderze lub młynku do kawy kaszę gryczaną.

    niedziela, 31 marca 2013

    Babka drożdżowa z szafranem

    Tradycyjna baba wielkanocna z dodatkiem najdroższej przyprawy świata, czyli szafranu.


    Szafran jest cenniejszy od złota, aby uzyskać 1 gram tych czerwonych nitek potrzeba 150 -200 hodowanych krokusów. To właśnie ze słupków tych kwiatów otrzymuje się charakterystyczne czerwone niteczki używane m.in. do barwienia potraw na żółto.

    Jeśli nie macie wśród swoich przypraw szafranu to należy go pominąć, baba i tak będzie dość żółta dzięki jajom.

    Oczywiście ciasto najlepiej smakuje zaraz po upieczeniu :) Przepis ze strony kwestiasmaku.pl, z moimi drobnymi moderacjami.



    Składniki na małą formę do babki:
    • szczypta nitek szafranu
    • 1 łyżka wódki
    • niecała łyżka wrzątku
    • 25g świeżych drożdży
    • 1/3 szkl. ciepłego mleka
    • 100g miałkiego cukru + 1 łyżeczka
    • cukier waniliowy
    • 5 żółtek
    • 1 1/2 szkl. przesianej mąki + 1 łyżeczka
    • 100g rozpuszczonego i ostudzonego masła
    • 25g opłukanych i odsączonych rodzynek
    Szafran zalewamy wrzątkiem i wódką i przykrywamy na jakiś czas.
    Drożdże rozrabiamy z łyżeczką cukru, dodajemy mleko, mieszamy i na wierzch wysypujemy łyżeczkę mąki. Odstawiamy do podwojenia objętości.
    Żółtka miksujemy do białości z cukrami. Dodajemy mąkę i drożdże - wyrabiamy ręką lub mikserem z hakiem. Następnie dodajemy masło, szafran i rodzynki i wyrabiamy aż wszystko dobrze się połączy. Napełniamy do 1/3 wysokości formę do babki, przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia (3/4 wysokości formy) w ciepłym miejscu (do 2 godzin).
    Następnie pieczemy ok. 30 min. w 180 stopniach.
    Po wyjęciu czekamy chwilę aż przestygnie, wyjmujemy z formy i oblewamy lukrem.

    LUKIER:
    • skórka otarta z 1/4 pomarańczy
    • 1/3 szkl. cukru pudru
    • troszkę wrzątku
    Wszystko mieszamy na gładką masę i wylewamy na babę.


    wtorek, 12 marca 2013

    Bajgle! Orkiszowe z kozim serkiem i warzywami.

    Przy wszechobecnej modzie na burgery, do łask wróciły, nie całkiem zapomniane, bajgle.
    Bułeczki z dziurką, kojarzone głównie z Krakowem - niekoniecznie słusznie, często są mylone z obwarzankiem, o czym możecie przeczytać TU. Ostatnio pojawiają się w różnych zakątkach Warszawy. Niedawno, jedząc śniadanie w jednej z popularnych, stołecznych knajp piekarnianych, zjadłam kanapkę na mało udanym bajglu. I postanowiłam, że sama zrobię lepszy - i udało się :)

    Bajgle to żydowskie oponki drożdżowe. Od zwykłych bułeczek z dziurką różnią się przede wszystkim metodą przygotowania (najpierw się je gotuje - nie ma się czego obawiać!) oraz tym, że dodajemy do ciasta jak najwięcej mąki, a zazwyczaj przy wypiekach drożdżowych staramy się by było jej jak najmniej.
    Gorąco polecam! Najlepsze są jeszcze ciepłe z ulubionymi dodatkami. U mnie wersja z kozim serkiem i warzywami.






    Składniki:

    • 150g mąki orkiszowej
    • 350g mąki pszennej
    • 4g suchych drożdży
    • 250 ml ciepłej wody
    • 1 łyżka cukru
    • 1/2 łyżki soli morskiej
    • 1/2 łyżki oleju z orzechów włoskich (jeśli nie macie to zastąpcie rzepakowym)
    • + do posypania gruboziarnista sól morska, mak (można użyć innych posypek)
    • + roztrzepane jajo z łyżką mleka do glazurowania
    • +woda z cukrem do gotowania
    Mąki mieszamy z drożdżami, dodajemy sól, cukier, mieszamy, a następnie dolewamy wodę z olejem. Zagniatamy ciasto - najlepiej mikserem z hakiem - musi być w miarę elastyczne, co zajmie trochę czasu. Ciasto będzie ciężkie i dość twarde. Gdy będzie gotowe wkładamy je do miski posmarowanej olejem (może być rzepakowy), smarujemy nim też wierzch ciasta, miskę przykrywamy ściereczką i odkładamy w ciepłe miejsce na ok. 1-1,5h , do podwojenia objętości. (Można je stworzyć nagrzewając piekarnik do ok. 30 stopni, gdy się nagrzeje trzeba go wyłączyć)

    Po tym czasie uderzamy w ciasto pięścią (żeby je odpowietrzyć), następnie chwilę zagniatamy i rolujemy w wałek. Odkrawamy od niego po kawałku ciasta, tworzymy z niego kulkę, w środku robimy dziurkę i powiększamy ją obracając ciasto na palcu albo jakkolwiek inaczej. Bułeczki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, przykrywamy ściereczką na ok. 20 min. aby ponownie wyrosły. 
    W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 240 stopni oraz gotujemy wodę z cukrem (ja dałam 3 łyżeczki na duży garnek). Gdy bułeczki wyrosną gotujemy je we wrzątku, po minucie z każdej strony i kładziemy z powrotem na blasze. Następnie smarujemy je jajem rozmąconym z łyżką mleka i posypujemy np. makiem, solą morską, sezamem itp.
    • serek kozi
    • rzodkiewka
    • sałata fioletowa
    • świeżo mielona sól i pieprz
    • szczypiorek
    • pomidorek koktajlowy
    Po upieczeniu przekrawamy, smarujemy serkiem kozim, układamy rzodkiewkę, doprawiamy, dodajemy szczypiorek, sałatę. Składamy kanapkę i w środek wkładamy pomidorka koktajlowego. 

    niedziela, 24 lutego 2013

    bułeczki z malinami, czyli co zrobić, kiedy zostaną ziemniaki po obiedzie

    Nie lubię, kiedy coś się marnuje i trzeba to wyrzucić, dlatego kiedy rodzicom zostały ugotowane ziemniaki postanowiłam je wykorzystać do zrobienia drożdżówek. Ziemniaki w bułeczkach nie są standardem, ale dzięki nim drożdżówki dłużej pozostają miękkie i wilgotne - co nie ma za dużego znaczenia, bo szybciutko znikają. 


    Wg przepisu z książki White plate, słodkie.

    Składniki na 12 bułeczek:
    • 7g drożdży instant
    • 250 ml ciepłego mleka
    • 100g rozpuszczonego i ostudzonego masła
    • 1 op. cukru wanilinowego
    • 450g mąki
    • 100g cukru
    • szczypta soli
    • 120g wczorajszych, ugotowanych ziemniaków, przpuszczonych przez praską lub dobrze utłuczonych (jeśli ziemniaki są dzisiejsze należy dać ich mniej - 80-90g)
    • 1 łyżka śmietany
    • 3 łyżki pysznego malinowego dżemu
    • 1/2 łyżeczki cynamonu
    • jajo+łyżeczka wody
    • lukier: cukier puder + krople gorącej wody
    W misce, w której będziemy wyrabiać ciasto mieszamy drożdże z łyżeczką cukru, zalewamy kilkoma łyżkami mleka i dodajemy łyżkę mąki - odstawiamy na 15 minut.
    Do zaczynu dodajemy mąkę, cukry, mleko, ziemniaki i zagniatamy, pod koniec dodajemy sól i masło. Polecam wyrabianie mikserem z hakiem. Ciasto musi być elastyczne, nieklejące. 

    Boki miski i wierzch ciasta smarujemy masłem, miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (1 - 1,5h). Proponuję wykorzystać piekarnik nagrzany do 20-30 stopni, wyłączony. 

    Nadzienie: śmietanę mieszamy z dżemem i cynamonem.

    Z ciasta formujemy bułeczki, układamy na blasze z papierem do pieczenia. W każdej robimy wgłębienie np. kieliszkiem i wypełniamy je nadzieniem lub rozpłaszczamy bułeczkę, na środku układamy nadzienie, zalepiamy i kładziemy zlepieniem na blaszkę. Ciasto smarujemy jajkiem roztrzepanym z wodą. Odstawiamy na ok. 30 min. do wyrośnięcia.
    Pieczemy w 200 stopniach przez ok. 15- 20 min. - aż będą rumiane.
    Kiedy ostygną polewamy je lukrem (cukier puder rozrabiamy z małą ilością gorącej wody, np. szklanka cukru + 3 łyżki gorącej wody).

    wtorek, 22 stycznia 2013

    chude pączki na tłusty czwartek




    Tak już jest, że jeżeli da się zrobić wersję dietetyczną to zawsze ją robię.
    Pączki pieczone, bo o nich mowa, pączki przypominają głównie w wyglądzie, co nie zmienia faktu, że są smaczne i polecam je wszystkim, którzy dbają o zdrowie i linię.
    W smaku przypominają trochę drożdżówki,bo pączkowy smak nadaje w dużej mierze smażenie w głębokim tłuszczu. Ale wygląd, który - nie oszukujmy się! - w donatach odgrywa pierwszorzędną rolę dodaje im pączkowatości. Ja swoje zdrowe bułeczki z mąką orkiszową oblałam białą i gorzką czekoladą, co nadało im czekoladowy smak. Ale można też potraktować je jak bajgle, przekroić na pół i posmarować ulubionym dżemem (np. konfiturą pomarańczową).

    Reasumując polecam je tym, którzy dbają o linię, a tym, którzy chcą szaleć i należycie świętować tłusty czwartek gorąco polecam TEN PRZEPIS na bardzo dobre donaty z maślanką, tradycyjnie smażone!

    Przepis jest wzorowany na przepisie na "pieczone pączki", który krąży po blogach i forach kulinarnych.








    Składniki:

    • 15g świeżych drożdży (lub opakowanie = 7g suchych)
    • 1 1/3 szkl. ciepłego mleka
    • 2 jaja - lekko rozmącone
    • 2/3 szkl. cukru + 1 łyżeczka
    • 2 łyżki roztopionego, ostudzonego masła
    • 2 szkl. mąki orkiszowej
    • 3 szkl. mąki pszennej
    • szczypta soli
    Drożdże rozpuszczamy w 1/3 szkl. mleka z łyżeczką cukru i zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia.
    Następnie do dużej miski wlewamy resztę mleka, dodajemy zaczyn z drożdży, mieszamy. Dodajemy masło i cukier, mieszamy. Następnie dodajemy jaja, mąkę i sól i wyrabiamy. Ja do tego (już! ;) używam miksera z hakami, ale jak ktoś ma ochotę może wyrabiać ręcznie. Wyrabiamy aż ciasto będzie elastyczne i będzie odchodziło od ścianek. Nie ma potrzeby dosypywania więcej mąki, ale jak nie możecie wytrzymać można dosypać maksymalnie 3 łyżki!
    Gdy ciasto będzie już wyrobione, smarujemy miskę małą ilością oleju i ostawiamy w niej ciasto przykryte lnianą ściereczką w ciepłe miejsce do wyrośnięcia - musi podwoić swoją objętość.
    Po tym czasie chwilę zagniatamy ciasto (nie potrzeba podsypywać mąką) i wałkujemy je (można odrobinę! podsypać) na grubość ok. 1 cm. -  wycinamy większą szklanką koła, a w środku np. kieliszkiem robimy dziurki - resztki ciasta zagniatamy i dalej wycinamy pączki. 
    Układamy je na blaszkach z papierem do pieczenia, przykrywamy ściereczkami i znów odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 45 min. 
    Po tym czasie pieczemy je w 180 stopniach przez 10 min. - warto zajrzeć do nich wcześniej, żeby nie były za bardzo rumiane, bo będą suche.
    Wyjmujemy je z piekarnika i czekamy aż wystygną. 

    POLEWY niezastygające:
    ciemna: 100g gorzkiej czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej* ze 100ml śmietany kremówki. 
    biała: 100g białej czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej* z 50 ml śmietany kremówki. Można dodać barwnik spożywczy w żelu.
    * miska umieszczona na garnku z gotującą się wodą, miska nie może dotykać tafli wody
    Jeśli chcecie by zastygły, po prostu nie dodawajcie śmietany i ozdabiajcie po 1 pączku.

    Zimne pączki ozdabiamy ile sił w wyobraźni!
    Kiedy polewy stężeją pączka można przekroić jak bajgla i posmarować dżemem, nutellą albo innym smarowidłem.



    poniedziałek, 14 stycznia 2013

    chałka (white plate)

    Chałka jest moim małym grzechem. Sama nigdy jej nie kupuję, a jak zrobi to mama to odrywam sobie po kawałeczku mówiąc, że to już ostatni raz. Pewnego ranka miałam ogromną ochotę na chałkę z dżemem pomarańczowym (niedługo zrobię sama, może w weekend...), chałki w piekarni już nie było, gdyż zdarzyło się to w sobotni ranek, tj. około 12.
    Otworzyłam książkę White Plate - i proszę! - pierwszy przepis jest właśnie na chałkę! Uznałam to za dobry znak i wzięłam się do pracy. Po raz pierwszy (do tej pory zastanawiam się, dlaczego dopiero teraz nastąpił "po raz pierwszy") użyłam do wyrabiania ciasta miksera (musi mieć haki do wyrabiania ciasta) i było to doskonałe posunięcie!
    Niestety ta chałka nie smakuje dokładnie tak jak sklepowa,ale jest dobra! Szczególnie gdy jest jeszcze ciepła! Albo z konfiturą pomarańczową.




    Składniki (2 duże chałki):

    • 30g świeżych drożdży
    • 400ml ciepłej wody
    • 90g cukru
    • 1 łyżeczka soli
    • 850g i 150g mąki pszennej
    • 3 jaja roztrzepane 
    • 100g rozpuszczonego i ostudzonego masła
    • trochę oleju
    • 1 jajo + łyżka mleka do posmarowania przed upieczeniem
    • posypka: sezam, mak, kruszonka
    W misce mieszamy drożdże z wodą aż się rozpuszczą. Następnie dodajemy 850g mąki, cukier i sól. Wciąż miksując dodajemy jaja i masło. Gdy masa będzie dobrze wyrobiona dodajemy po trochu resztę mąki - mnie nie było potrzebne całe 150g. Ciasto musi być elastyczne i odchodzić od rąk i miski, ale zachowując miękkość! Kończymy wyrabianie rękami, smarujemy miskę cienką warstwą oleju, wkładamy do niej lekko wysmarowane olejem ciasto i przykrywamy świeżą, lnianą ściereczką. Odkładamy miskę w ciepłe miejsce minimum na 2 godziny. W tym czasie należy dwukrotnie odgazować ciasto wbijając w nie pięść. 
    Następnie dzielimy je na 2 części (jeśli robicie z całości składników) i każdą  nich na kolejne części - tak by zapleść warkocz. Ja robiłam "jak wyjdzie", ale na youtube jest wiele instrukcji z 4, 6, 7 - trzeba znaleźć najlepszą dla siebie lub zrobić zwykły warkocz z 3 części.
    Przekładamy warkocze na blachę wyściełaną papierem do pieczenia, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok.40 min. Gdy urosną smarujemy je jajem roztrzepanym z łyżką mleka i posypujemy np. sezamem. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C i pieczemy ok. 30-40 min.




    środa, 7 grudnia 2011

    pizza

    Pragnę się podzielić techniką pieczenia pizzy, bo większość osób w domowych warunkach robi ciasto "na oko". Trochę mąki, trochę drożdży, trochę tego i owego. Jedni wolą ciasto puszyste, inni niemal przezroczyste. Jakie by nie było, najlepsze jest z pieca... Podejrzewam, że niewiele osób posiada taki piec, więc warto wykorzystać technikę, którą zaczerpnęłam z drugiej części Przemytników (Przemytnicy na wakacjach, wyd.1000 stopni). Wprawdzie wymaga odrobinę więcej wysiłku, ale warto, bo pizza zniknęła w przeciągu kilkunastu minut, mimo iż zrobiłam ją w nocy.




    Składniki:
    • 3 szkl. mąki (np.2 pszennej i 1 żytniej)
    • 50g drożdży rozpuszczonych w szklance ciepłej (nie gorącej!) wody
    • łyżka oliwy
    • szczypta soli
    • szczypta cukru
    W dużej misce mieszamy wszystkie suche składniki, dodajemy drożdże, wyrabiamy ciasto, dodajemy oliwę, dalej zagniatamy. Przykrywamy miskę czystą, suchą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce - ja zawsze wkładam ciasto do piekarnika i włączam go na chwilę i wyłączam,zanim nagrzeje się do 50 stopni. Ciasto musi podwoić swoją objętość, zajmuje to ok. godziny.

    Sos:
    • 1/2 puszki pokrojonych pomidorów
    • koncentrat pomidorowy
    • czosnek
    • przyprawy: oregano, bazylia, sól, pieprz,...
    Jeżeli chcemy mieć gładki sos to miksujemy zawartość puszki na gładką masę, a jeżeli nie - mieszamy pomidory, koncentrat, wyciskamy 1-3 ząbki czosnku i dodajemy dużo przypraw.

    Gdy ciasto urośnie, formujemy z niego płaski placek na papierze do pieczenia (okrągły lub w kształcie blachy) i wstawiamy do nagrzanego do maksymalnej temperatury piekarnika.  Pieczemy aż zarumieni się na górze (10-15min.). Najlepiej jest ustawić termoobieg z górną grzałką.
    Gdy spód się podpiecze, wyjmujemy blachę i ostrożnie przekręcamy placek "do góry nogami". Na wierzchu rozsmarowujemy sos, kładziemy ser i dowolne dodatki. Wstawiamy do piekarnika na ok. 10 min., następnie znów wyjmujemy pizzę i posypujemy serem, chowamy do piekarnika, czekamy aż ser się rozpuści, wyjmujemy, kroimy i jemy.


    sobota, 29 października 2011

    Pandiramerino - bułeczki z rozmarynem

    Połączenie rozmarynu i rodzynek nie jest oczywiste. Dlatego żeby pokochać te bułeczki trzeba ich spróbować. Większość osób zna je dzięki Aleksandrze Seghi, autorce bloga i książek kucharskich o smakach Toskanii. "Te bułeczki z rozmarynem pochodzą (...) z okresu późnego średniowiecza. Były starannie przyrządzane według określonego rytuału, szczególnie w dniach Wielkiego Postu" (Smaki Toskanii). Bułeczki najlepsze są na ciepło - następnego dnia można je wrzucić na kilka sekund do mikrofalówki.
    Przepis jest trochę na oko...ciasto po prostu musi mieć dobrą konsystencję - po wyrobieniu powinno być gładkie, miękkie i elastyczne. 




    Składniki:
    • 500g i 2 łyżki mąki
    • 50g cukru
    • 40ml oliwy z oliwek
    • 120g rodzynek, najlepiej drobnych
    • 30g  świeżych drożdży
    • trochę ciepłego mleka (ok. 100 ml)
    • ciepła woda
    • 1 żółtko
    • 2-3 łyżki drobno pokrojonego świeżego rozmarynu
    • 1/2 łyżeczki soli morskiej
    Rodzynki moczymy w ciepłej wodzie przez 20 min. i odsączamy. 
    Drożdże rozcieramy z 2 łyżkami cukru, zalewamy ciepłym (ale nie gorącym) mlekiem, mieszamy, posypujemy mąką i odstawiamy do wyrośnięcia. Kiedy zaczyn wyrośnie dodajemy go do mąki, cukru i soli. Dokładnie mieszamy, dodajemy trochę ciepłej wody (ok. 1/2 szklanki) i zaczynamy wyrabiać, dodajemy oliwę i dalej wyrabiamy ciasto. Jeśli składniki są za suche dodajemy trochę ciepłej wody - tylko ostrożnie, żeby nie było jej za dużo, bo trudniej będzie dobrze wyrobić masę. Ciasto powinno być miękkie, gładkie i sprężyste. Na końcu dodajemy odsączone z wody rodzynki i posiekany rozmaryn - wyrabiamy aż dodatki rozprowadzą się po całej masie. Kulkę ciasta zostawiamy w misce i przykrywamy ściereczką, chowamy w ciepłe miejsce na ok. 40 min. aż ciasto urośnie.
    Po tym czasie formujemy z niego kuleczki i układamy je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Znów przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 30 min. w ciepłym miejscu. Po tym czasie smarujemy bułeczki rozmąconym żółtkiem i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy w 180 stopniach przez 18-20 min.

    wtorek, 11 października 2011

    Odrywaniec cynamonowy

    Przeglądając blogi kulinarne, natknęłam się na ten przepis. Zainteresowała mnie "instrukcja obsługi" tego ciasta, tzn. to,że nie potrzebny jest nóż aby je podzielić. Jest idealne na wszelkiego rodzaju wycieczki, gdyż jest pożywne i jeśli najdzie nas ochota na coś słodkiego wystarczy sobie oderwać kawałek.
    Odrywaniec, jak każde ciasto drożdżowe, najlepiej smakuje zaraz po wyjęciu z pieca.








    Składniki:
    • 1/2 szkl. mleka
    • 1/2 szkl. wody
    • 1/3 szkl. cukru
    • 400g mąki
    • 18g świeżych drożdży
    • 60g masła
    • jajo od kury z wolnego wybiegu
    • szczypta soli
    • 1/2 szkl. brązowego cukru
    • 3 łyżki cynamonu
    • 3 łyżki roztopionego masła
    Najpierw robimy zaczyn: dokładnie mieszamy 30ml ciepłego mleka, drożdże i łyżeczkę cukru, odstawiamy na parę minut.
    Rozpuszczamy masło i zostawiamy do ostygnięcia. Podgrzewamy resztę mleka i wodę, tak aby były ciepłe (nie gorące). W misce mieszamy mąkę, cukier, szczyptę soli. Dodajemy rozczyn, ostudzone masło, wodę z mlekiem i rozbełtane jajko. Wyrabiamy ciasto. Jeśli za bardzo się klei - a będzie się kleić - należy dodać trochę więcej mąki, ale nie za dużo! Miskę z ciastem przykrywamy czystą ściereczkę i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę.

    W tym czasie warto zająć się ciastem bananowym, które szybko się robi, a piecze się tyle samo czasu i w tej samej temperaturze co odrywaniec drożdżowy ;)

    Gdy masa urośnie przekładamy ja na stolnicę i rozwałkowujemy na prostokąt (mniej więcej 30cm na 50 cm). Smarujemy rozpuszczonym masłem i tniemy na 5 prostokątów (30x10) wzdłuż krótszego boku. Każdy z nich posypujemy mieszanką brązowego cukru z cynamonem. Następnie układamy jeden na drugim i tniemy ten stosik na 6 równych części (5x10). Kładziemy jeden na drugim i przenosimy do małej keksówki. Całość posypujemy resztką cukru z cynamonem. Zostawiamy w ciepłm miejscy na ok 45 minut.
    Pieczemy 40 minut w 180 stopniach.